Plac zabaw pełen rozwrzeszczanych bachorów. A obok, w oparach piwnych, grupa znudzonych ojców. Inżynierowie, humaniści, dziennikarz i ksiądz – co ich łączy? Wspólna przeszłość: elitarne Elektromechaniczne Zakłady Naukowe im. Marcina Kasprzaka. Losy każdego potoczyły się inaczej, ale piwo – jak zwykle – zbliża i ujawnia najskrytsze męskie bolączki.
Problemy egzystencjalne zdominowały piwne dysputy: czy człowiek jest kowalem swego losu, czy marionetką w rękach przeznaczenia? Rozum kontra intuicja – co ważniejsze? Jaki sens tego wszystkiego? Dyskusja zakończyła się powrotem taksówkami, bólem głowy i gorzką konkluzją: poprzeczka zawieszona za wysoko. Na takie pytania nie ma prostych odpowiedzi. Czas zejść na ziemię i zmierzyć się z czymś mniej skomplikowanym.
Egzystencjalne dylematy dotyczą też zwierząt, choć w prostszej formie. Skupmy się na psach – istotach bliskich człowiekowi i dość przewidywalnych. Życie psa danej rasy przebiega według podobnego schematu: te same etapy rozwoju, te same choroby, podobny temperament.
Zebrawszy całą dostępną wiedzę kynologiczną, postanowiliśmy stworzyć model życia psa: matematyczny wzór, uwzględniający indywidualne cechy, pozwalający przewidzieć przyszłość czworonoga. Taka wiedza – pomyśleliśmy – pomoże właścicielom uniknąć problemów i zadbać o zdrowie pupila. Nazwaliśmy to „horoskopami dla zwierząt” – chwytliwa nazwa, choć każda prognoza, nawet dla psa, pozostaje tylko przybliżeniem.
Jak zwykle barierą w realizacji ambitnego przedsięwzięcia okazały się pieniądze. Powołano spółkę, której zadaniem było pozyskanie kapitału. Próby przekonania inwestorów kończyły się – w najlepszym razie – uprzejmie tłumionymi parsknięciami śmiechu.
Sytuacja zmieniła się w 2013 roku, gdy okazało się, że Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) wspiera nowe przedsięwzięcia informatyczne w ramach Działania 8.1 w obszarze Innowacyjnej Gospodarki. Wniosek zatytułowany Matematyczne horoskopy dla psów i kotów przedłożono ekspertom Agencji dwukrotnie. Za trzecim razem ktoś uznał, że warto podjąć ryzyko. Spółka otrzymała ponad 400 tys. zł na realizację projektu Horoskopy dla Psów i Kotów w ciągu trzech lat.
Dzięki tym środkom powstała prawdopodobnie największa baza wiedzy kynologicznej i felinologicznej, uporządkowana w logiczne katalogi. Umożliwiała analizę przyczyn i konsekwencji przebiegu modelowego życia zwierzęcia domowego – jego cech, uwarunkowań zachowania, kondycji zdrowotnej i ogólnego dobrostanu.
Oprócz samej bazy danych konieczny był jednak algorytm, który potrafiłby je przetwarzać i generować prognozy w formie zrozumiałego raportu. Przypuszczano, że powinien opierać się na sekwencjach życiorysu zwierzęcia, których prawdopodobieństwo wystąpienia da się określić na podstawie średniej ważonej według wybranych parametrów. Rozpoczęto prace nad takim kompilatorem. Jednak życie to nie projekt – i nie zawsze układa się zgodnie z założeniami.
Główny informatyk projektu zginął tragicznie we wrześniu 2016 roku, gdy jego BMW straciło przyczepność na mokrej nawierzchni ulicy Hubala-Dobrzańskiego na warszawskim Bemowie. Jechał z córką do szkoły, kiedy doszło do zderzenia z autobusem miejskim linii 149. Zarówno on, jak i jego ośmioletnie dziecko ponieśli śmierć na miejscu. Trudno wyobrazić sobie większą tragedię.
Ostateczny cios zadało co innego: publiczna drwina. W 2015 roku ówczesny premier Mateusz Morawiecki wyśmiał projekt przed Sejmem RP. Nie zagłębił się w szczegóły i nie wiedział, że przedsięwzięcie pozytywnie zaopiniowało trzech niezależnych ekspertów. Fraza „horoskop dla psa i kota” wydała mu się po prostu zabawna. Wysłano list wyjaśniający fundamenty projektu. Jak udało się ustalić, zainteresował się nim, lecz nie zajął oficjalnego stanowiska, zakładając, że jego premierostwo potrwa jeszcze 17 lat. Pomylił się o 50%. Nie była to jedyna i – jak się później okazało – nie najważniejsza kwestia, w której się mylił.
Dla twórców projektu nadeszły poważne problemy: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości wypowiedziała umowę i zażądała zwrotu dotacji wraz z odsetkami. Sprawa trafiła do sądu. Dekada minęła. Pomysł matematycznej prognozy życia psa powrócił – tym razem z nowym narzędziem: czymś, co niektórzy nazywają „sztuczną siecią neuronową”.
Pytanie brzmi: czy zgromadzona wiedza, w połączeniu z tą nowinką, da lepsze rezultaty? Czy wróżenie z fusów zastąpi naukowa precyzja?
Oceńcie sami.
Miłej nauki i zabawy.