- drwarlecki
- 2026-01-14
APOKALIPSA ZWIERZĄT DOMOWYCH
I NAUKOWE BAJKI O TEMPERATURZE
GOTUJEMY WSZYSTKO, CO MRUCZY I SZCZEKA
Jak powszechnie wiadomo, wszystkie psy i koty zostaną ugotowane. Nie, nie przez chińskich kucharzy. Ugotowany zostanie kotka Jarosława Kaczyńskiego imieniem „Fila”, pies Prezydenta Joe Biden wabiący się „Commander”, cocker spaniel eksprezydenta Komorowskiego, owczarek niemiecki Korwina Mikke, Miss Bazeley – foksterier Prezydenta USA Busha też zostałby ugotowany, gdyby jeszcze żył. Ponieważ nie żyje – jedynie spopielone zostaną jego, ulegające demineralizacji dwa metry pod ziemią, zwłoki.
GAZUJEMY
Sprawcami Apokalipsy naszych zwierząt będziemy my sami. Jako cywilizacja emitujemy do atmosfery ziemskiej gazy – jak dwutlenek węgla – parę wodną oraz dymy. Owe substancje lotne oskarża się o to, że są cieplarniane. Będąc ciemniejszymi od powietrza, mają wyższą przewodność cieplną. Powodują, że światło słoneczne je ogrzewa. Podnosi się temperatura atmosfery. To powoduje topnienie śniegu na biegunach, wzrost poziomu wody w oceanach oraz pustynnienie obszarów zielonych.
Zgodnie z badaniami speców od temperatury w czasie ostatnich 100 lat wzrosła ona o 0,56 a może o 0,92°C. Proszę zwrócić uwagę: między tymi liczbami – przedzielonymi słowem „może” – różnica wynosi niemal 100%.
MATEMATYKA GOTOWANIA: 12 TYSIĘCY LAT
Przyjmijmy wariant pośredni: temperatura wzrosła powiedzmy o 0,7°C – średnia ze średnich. Wychodzi, że przy średniej temperaturze Ziemi wynoszącej obecnie 15°C temperaturę ugotowania psa Baracka Obamy ziemska atmosfera osiągnie za 12 tys. lat?! Nie! Psy i koty zniknęłyby z Ziemi już wtedy, kiedy średnia temperatura osiągnęła ok. 40°C. To nastąpi już za 3,5 tys. lat.
PROTOKÓŁ Z KIOTO I TECHNOLOGICZNA POKUTA
Ale należy bać się już dziś. Dlatego politycy w trosce o swoich czworonogów podpisali tzw. protokół z Kioto (dawna stolica Japonii). Wynika z niego konieczność ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. W praktyce oznacza to większe nakłady w przedsiębiorstwach na technologie redukujące emisję.
NIEOBLICZALNI LICZĄ
W ślad za wyznawcami religii efektu cieplarnianego pojawili się ekonomiści, którzy obliczyć potrafią wszystko, a więc również to, ile na tym efekcie cieplarnianym stracimy my oraz pozostające na naszym utrzymaniu zwierzęta. Obliczenia ekonomistów — zwłaszcza w sprawach makro — nigdy się nie sprawdzają.
Zdaniem ekonomistów wyemitowanie przez przemysł jednej tony dwutlenku węgla oznacza stratę 12 dolarów. Według rachuby z 2013 r. uwalnianie się 50 mln ton metanu z okolic Oceanu Arktycznego spowoduje straty 60 bilionów dolarów. Łączny PKB wszystkich państw spadnie o ponad 20%, jeśli zmiany klimatyczne nie zostaną powstrzymane do roku 2030. 100 mln ludzi i 80 mln zwierząt domowych zginie, a globalne PKB spadnie o 3,2%. Jak dotąd globalne ocieplenie obniżyło światowe PKB o 1,6%. Z powodu zmian zachodzących w oceanach ludzkość i jej koty oraz psy straci 2 biliony dolarów.
IPCC RADZI: MNIEJ MIĘSA, MNIEJ SPAMU, WIĘCEJ INSPEKCJI
- ograniczenie spożycia mięsa przez psy i koty, którego produkcja odpowiada za 18% emisji gazów cieplarnianych, w szczególności metanu pochodzącego od bydła;
- eliminacja mailowego spamu od producentów karmy – każdy e-mail odpowiada za 0,3 g emisji CO₂; wyeliminowanie zbędnych listów dałoby korzyści idące w miliardy;
- na wojnę z wypierdami krów, wydychanym przez czworonogi CO₂ oraz parą z parzonej kawy wydaje się rocznie więcej, niż wynosi budżet policji.
CIEPŁE ZIMNO: DINOZAURY ZDECHŁY Z MROZU
Dinozaury zdechły z zimna: nastąpiło zlodowacenie. Czapa lodowa sięgała okolic Sandomierza i Zamościa. Powodem była aktywność wulkaniczna: wulkany wydzielały CO₂, parę wodną oraz pyły, które zadymiły niebo. Promienie słoneczne nie mogły dotrzeć do powierzchni Ziemi, więc temperatura spadła — trochę poniżej zera. Mróz wykosił zielsko. Zielskożerne zdechły. Utrzymały się mięsożerne, protoplaści naszych domowników, bo zżarły jaroszy. Potem pyły i gazy opadły. Nad planetą zapanowały psy i koty.
ZIEMIA STYGNIE CZY SIĘ NAGRZEWA?
Problem zasadniczy jest gdzie indziej: nie ma zgody co do elementarnego faktu, czy Ziemia jako planeta stygnie, czy się nagrzewa. Jedni utrzymują, że na powierzchni temperaturę wywołuje Słońce, dostarczając 1000 razy więcej energii niż jądro Ziemi. Inni uważają, że bez gorejącego wnętrza temperatura skorupy spadłaby do kilkudziesięciu stopni poniżej zera. Temperatura spada w miarę oddalania się od jądra: 35 km w dół — 900°C, a na brzegach atmosfery poziom zbliżony do zera absolutnego: –273°C.
KUPUJCIE KOŻUCHY
Paliwa jądrowego w środku Ziemi ubywa. Kosmos, choć jest izolatorem, nie jest idealny: Ziemia oddaje ciepło, traci energię, stygnie. Od milionów lat grozi nam więc globalne oziębienie, a nie ocieplenie. Kupujcie kożuchy! Sprzedawajcie kostiumy kąpielowe.
PO CO TO NAS OBCHODZI: 81 MILIARDÓW
Ministerstwo Ochrony Środowiska — zgodnie ze „Strategicznym Planem Adaptacji…” — chce z naszych podatków wydać 81 mld zł na wojnę z efektem cieplarnianym, czyli ponad 10 mld zł rocznie. Dla porównania: utrzymanie całej polskiej policji (wraz z psami tropiącymi) wynosiło w 2017 r. nieco ponad 8 mld zł. Różnica między przestępcą a CO₂ jest taka, że bandyta stanowi realne zagrożenie. A w walce z „cieplarnianymi wyziewami” nie ma pewności, czy są niebezpieczne — a może są błogosławieństwem.
LEPSZY POMYSŁ: ZASADZIĆ DRZEWA
Zgodnie z ministerialną strategią miliardy wydaje się głównie na szkolenia i inspekcje utrudniające produkcję w gazogennych sektorach gospodarki. Gdyby za te pieniądze posadzono milion hektarów lasu, korzyści byłyby dwie: jeśli CO₂ jest groźny, drzewa go zwiążą; jeśli CO₂ jest go za mało — za 100 lat można by lasy spalić i podgrzać atmosferę, gdy lądolód zaatakuje Hel. O zasadzeniu choćby jednego drzewa strategia jednak nie wspomina.
